Drogie prawo jazdy

tysiąc złotych polskich

Darek nie mógł się już doczekać dnia, gdy będzie mógł zapisać się na swój kurs prawa jazdy. Samochodami interesował się już od dawna i wyczekiwał dnia, kiedy nie będzie musiał już ćwiczyć jazdy po rozmaitych parkingach, ale będzie mógł wyjechać w miasto. W tym kontekście nie dziwi specjalnie fakt, że pieniądze na kurs miał już odłożone od dawna. Zaraz przed swoimi osiemnastymi urodzinami (czyli wtedy, kiedy polskie prawo zezwala na zapisanie się na kurs prawa jazdy) Darek pobiegł do najbliższej szkoły nauki jazdy. Wziął ze sobą pieniądze by finansowe formalności mieć już za sobą i jeździć. Na miejscu czekało go jednak pewne rozczarowanie: okazało się, że odłożone pieniądze nie wystarczą. Dokładniej rzecz ujmując wystarczą, ale tylko na sam kurs. Trzeba natomiast jeszcze zapłacić za badania lekarskie, gdyż te „nie są w pakiecie”. Darek stwierdził, że jakoś przeboleje te pięć dych. To – jak się później okazało – też nie był jeszcze koniec. W trakcie badań okazało się, że Darek ma problemy ze wzrokiem, że jest krótkowidzem. Choć nie była to poważna wada, to jednak soczewki Kielce lub okulary zaliczyć trzeba było w poczet kolejnych wydatków związanych z rozpoczęciem kursu. Potem Darek już „tylko” będzie musiał zapłacić za egzamin (oby na jednym się skończyło) oraz za wydanie dokumentu. Czymże jednak są te wszystkie wydatki w obliczu wydatków, z jakimi będzie się on musiał liczyć gdy zacznie się rozglądać za własnym samochodem, a potem będzie musiał go utrzymywać?

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.